Strony

20160129

2016 WISHLIST, czyli makijażowa chciejlista na ten rok

Cześć :)
Dawno nic nie pisałam, ale ten czas leci jak szalony. Właśnie zaczynam ferie, a w tym tygodniu leczyłam przeziębienie. W poniedziałek jadę do Kołobrzegu, ale postaram się coś tutaj naskrobać. Na Instagramie oczywiście pojawią się zdjęcia makijaży :)
W tym roku postanowiłam zrobić listę zakupów, której mam zamiar się trzymać, bo denerwuje mnie, gdy czasem wpadnę do Rossmanna, czy Natury i wydam 30-40zł na produkty, które tak naprawdę nie są tego warte.


  • Kat Von D Beauty - Lock-It-Foundation 





Zdjęcie pochodzi stąd (klik)

  • Kat Von D Beauty - Everlasting Liquid Lipstick 
Jest tyle pięknych kolorów, że nie będę wiedziała na jaki się zdecydować.
Zdjęcie pochodzi stąd (klik)
  • Anastasia Beverly Hills - Dipbrow Pomade
Zdjęcie pochodzi stąd (klik)

Aktualnie używam tej z Inglota, ale oryginał kusi. 

20160117

Nafta kosmetyczna i olejek do paznokci - jak sprawdziły się u mnie produkly firmy Kosmed?


Witajcie :) Zapraszam Was na krótką i zwięzłą recenzję dwóch ciekawych produktów. Jednym z nich jest nafta kosmetyczna do włosów, możecie ją znaleźć tutaj.

Kiedy użyłam jej po raz pierwszy, to nie byłam zadowolona z efektu, ponieważ przed jej użyciem nie odżywiłam dobrze włosów i je przesuszyła, zamiast zamknąć nawilżenie.
Później dodawałam niewielką ilość do maski, co pozwalało dłużej wyglądać włosom zdrowo.
Moje włosy w ciągu dnia często się puszą i tracą nawilżenie, przez co końcówki wyglądają na dosyć suche. Dzięki użyciu nafty stają się również bardziej sypkie.
Nafty nigdy nie nakładałam na skórę głowy, ani na włosy od ucha w górę. Nie używałam jej również przed myciem, ponieważ uważam, że najpierw należy odżywić włosy.
Najlepszy efekt uzyskałam po olejowaniu na maskę Natur Vital. Do butelki nalałam litr wody i kilka kropli nafty i użyłam do ostatniego płukania. Włosy lekko odcisnęłam z wody, nie wycierałam ich w ręcznik. Nie zabezpieczałam ich również serum silikonowym. Prezentowały się tak:


Tak, to bluza z uszami królika :D


Nafta sprawdzi się przy włosach z których szybko ucieka nawilżenie. Jednak należy pamiętać, żeby przed jej użyciem naprawdę dobrze je odżywić, ponieważ efekt będzie odwrotny. Jest idealna na zimę, ponieważ zabezpiecza włosy przed urazami mechanicznymi. Nie należy używać jej częściej niż 2 razy w tygodniu.

Do przetestowania otrzymałam również olejek do paznokci z wapniem, witaminą E i olejem z drzewa herbacianego. Nie używałam go codziennie, ale mam wrażenie, że paznokcie troszkę się uodporniły. Za to bardzo fajnie natłuszcza skórki i zapobiega przesuszeniom. Szczególnie teraz, kiedy często zapominałam z domu rękawiczek. Posmarowanie przynosiło ulgę bardzo suchym skórkom. Zamierzam go używać nadal, ponieważ dosyć dużo jeszcze mi zostało.


Dziękuję firmie Kosmed za możliwość przetestowania produktów. 
Jednocześnie zaznaczam, że moja opinia jest w 100% szczera i nie jest to post sponsorowany :)
A Wy miałyście okazję używać nafty do włosów? Jakie są Wasze doświadczenia?


Niedziela dla włosów (30) - Nawilżanie i odświeżenie koloru

Hej :)

Idealnym sposobem na uzyskanie ładniejszych fal, jest użycie czegoś humektantowego.
Postawiłam na mojego pewniaka, czyli maskę aloesową Natur Vital.
  • Na 5 minut nałożyłam maskę Inebrya Kromask Cherry Red.
  • Włosy i skórę głowy umyłam żelem Stani Chef's - Cherry Cheesecake.
  • Spłukałam i zaaplikowałam maskę Natur Vital.
  • Po 10 minutach dołożyłam odrobinę Kallosa Multivitamin z 5 kroplami oleju z nasion baobabu.
  • Spłukałam i pozostawiłam do wyschnięcia, końce zabezpieczyłam serum z Mariona.
Uzyskałam miękkie i nawilżone fale. Kolor delikatnie się odświeżył i bardzo mi się podoba.


A jak Wasza niedziela?
Zapomniałam podzielić się z Wami moim słodziakiem - Bilbo ;)




20160110

Niedziela dla włosów (29) - To, czego włosom brakowało

Hej :)
A czego brakowało? Mojej ukochanej maski Natur Vital zmieszanej z olejem. Tym razem padło na olej z krokosza barwierskiego, ale jakoś nie przypadł mi do gustu :(
Do maski dodałam również 5 kropli mleczka pszczelego w  glicerynie. 
Całość trzymałam na włosach 20 minut, następnie umyłam je żelem Cherry Cheesecake Stani Chef's.
Włosy były bardzo miękkie i odżywione, ale związałam je w koczka i się spuszyły. 
Nie wiem w sumie dlaczego, ale w ostatnich dniach zdarzyło się to kilka razy. Spróbuję jutro je naolejować na dłużej. W tym tygodniu będę miała mniej czasu na pielęgnację, bo mam próbne matury, lekcje i jeszcze adoptuję króliczka, ale to już ten pozytywny i długo wyczekiwany fakt :)



Jak minęła Wasza niedziela dla włosów?
Wybaczcie taki krótki post, ale po dodaniu od razu uciekam spać :D
PS. Maskę Inebryi kładłam raz od poprzedniego posta.

20160105

Gwiezdny błysk, czyli trochę zabawy makijażem.

Hej :)
Dzisiaj mam dla Was post makijażowy. Kilka dni temu postanowiłam pobawić się troszkę kolorami i wyszło mi coś, czego nie jestem w stanie jakoś jednoznacznie nazwać. 
Moje makijaże publikuję zawsze na Instagramie - KLIK
Możecie mnie też znaleźć na Facebook'u - KLIK




Użyte produkty:
  • Loreal Paris -  True Match 1.N
  • Wibo - Fixing Powder
  • Makeup Revolution - Róż i rozświetlacz z palety Sugar&Spice 
  • Kobo - bronzer Sahara Sand
  • InglotBrow Liner Gel nr 16
  • Astor - Korektor Perfect Stay 001
  • Golden Rose - Dream Lips Lipliner nr 512
  • Chanel - Sublime de Chanel mascara
  • Too Faced - Chocolate Bar Palette, White Chocolate, Milk Chocolate, Candied Violet
  • Sephora - Eyeliner Seahorse
  • Stila Cosmetics -  Magnificent Metals Eyeliner - Metallic black tanzanite
  • Devinah Cosmetics -  cień Midnight 


Jak Wam się podoba taki makijaż?

20160102

Jak zostać Arielką w kilka minut i nie zniszczyć włosów, czyli Inebrya Kromask Cherry Red

Marzenie od gimnazjum, czyli wiśniowe, bordowe, jak zwał tak zwał włosy.
Później włosomaniactwo, czyli "Nie zrobię nic, co zaszkodzi moim włosom."
No ale co tu zrobić? Uparłam się na hennę, czasem kolor wpadał bardziej w czerwony niż rudy, ale to nigdy nie było to. Odcień zawsze był ciepły, a moje baby hair żarówiasto pomarańczowe lub żółte. Przy mojej bladej cerze wyglądało to nieciekawie. 
Kilka dni temu dowiedziałam się, że będę robić makijaż sylwestrowy. Później mama stwierdziła, że ją też mam pomalować, a no i jeszcze przecież ja ;) Tym oto trafem poleciałam do hurtowni Hairstore po kilka pędzli Hakuro, bo zauważyłam, że mają je w ofercie.
Za to na maskę Inebrya czaiłam się już od jakiegoś czasu. Wydaje mi się, że przykuła moją uwagę jeszcze przed włosomaniactwem, kiedy kupowałam różne profesjonalne, fryzjerskie kosmetyki w hurtowni. Teraz była jeszcze na nią promocja, 37.50, pomyślałam -" a co mi szkodzi"?
Użyłam jej na mokre włosy przed myciem, ale ostrzegam, przed użyciem koniecznie nałóżcie rękawiczki! Ja popełniłam ten błąd i w podskokach wyleciałam po nie z wanny, kiedy dłonie mi już mocno zafarbowały. Maskę nałożyłam na całe włosy, przy okazji zafarbowały jeszcze plecy, szyja, policzki :D 
Trzymałam z 10 minut, później umyłam całe włosy żelem Icy mojito Stani Chef's. W końce wmasowałam odżywkę z granatem Alterra i spłukałam. Po wyschnięciu zabezpieczyłam serum silikonowym z Isany.
Zakochałam się w efekcie jaki otrzymałam. Zabarwiona skóra zeszła na drugi plan. Zdecydowanie jest to mój wymarzony kolor. Hennować nie przestanę, ale po prostu będę używać dwóch sposobów :)
Maska występuje w kilku kolorach, możecie je zobaczyć tutaj. Polecam, jeśli macie ochotę na zaszalenie z kolorem, lub tak jak ja chcecie nadać włosom inny odcień. Jestem pewna, że na jaśniejszych włosach Cherry Red da głęboki odcień czerwieni. Mnie kusi jeszcze fiolet, żeby zmieszać z czerwonym, ale to nie teraz.